Star Trek 11
Wchodzący do kin Star Trek 11 ma odświeżyć starą (dobrą) konwencję, mającą już 40 lat. Niestety nie wszyscy nie będą mogli zobaczyć tego filmu. W tym ja.
Dystrybutor filmu postanowił udostępnić obraz siecią Multikino i Helios, ale już nie Cinema City. W efekcie mieszkańcy Torunia (i okolic) aby obejrzeć ten film będą musieli się udać do Bydgoszczy. Zapewne nie każdy może sobie na to pozwolić.
I tu pojawia się kwestia piractwa. Dystrybutorzy będą płakali i oburzali się, że dużo ludzi zamiast pójść na film postanawia go pobrać z Internetu. O tym że to w dużej części ich wina nie wspomną, bo lepiej zegnać na ludzi, których nie stać na poświęcenie pół dnia i kilkunastu złotych na to aby dojechać do kina w którym film jest wyświetlany.
Więcej informacji: Stopklatka: “Star Trek” w Polsce skazany na… porażkę
Add comment maj 10, 2009
Zaczęła się zima, pomogliśmy kaczką odlecieć!
Chcę gorąco podziękować wszystkim którzy dziś udali się na wybory. Zarówno tym którzy do lokalu wyborczego mieli minutę drogi jak
i tym którzy stali w kolejce kilka godzin.
Polacy pokazali, że potrafią się zmobilizować i zaprezentowali frekwencję ponad 50%. Tak trzymać, może kiedyś dojdziemy do 80%
Add comment październik 21, 2007
Linux + GPS + przejściówka RS232/USB
Jakiś czas temu wypożyczyłem do projektu odbiornik GPS (Garmin eMap). Posiadał on Jakiś czas temu wypożyczyłem do projektu odbiornik GPS (Garmin eMap). Posiadał on kabel RS232 umożliwiający podłączenie go do komputera.
No i w tym leżał problem. Współczesne notebooki nie mają takich złącz. Wprawdzi udało się go podłączyć do komputera stacjonarnego, ale to wymagało sporej reorganizacji biurka. Dobrze by było znaleść jakiś sposób na podłączenie odbiornika do notebooka. I udało się. Wystarczła przejściówka RS232/USB. Co więcej jest ona standardowo obsługiwana przez nowsze jądra Linuksa. Wystarczyło wydać jedno polecenie i można było czytać dane z odbiornika:
stty 4800 < /dev/ttyUSB0
gdzie oczywiście /dev/ttyUSB0 to nazwa urządzenia jakie pojawiło się po podłączeniu przejściówki.
Teraz można już zacząć odczyt danych:
cat < /dev/ttyUSB0
$GPRMC,,V,,,,,,,110207,3.7,E,N*39
$GPRMB,V,,,,,,,,,,,,A,N*13
$GPGGA,,,,,,0,00,,,M,,M,,*66
$GPGSA,A,1,,,,,,,,,,,,,,,*1E
$GPGSV,2,1,08,09,00,055,00,11,18,277,39,14,24,135,00,18,34,056,00*73
$GPGSV,2,2,08,19,72,262,00,21,04,089,00,22,66,087,00,28,10,334,$GPRMC,,V,,,,,,,110207,3.7,E,N*39
$GPRMB,V,,,,,,,,,,,,A,N*13
$GPGGA,,,,,,0,00,,,M,,M,,*66
$GPGSA,A,1,,,,,,,,,,,,,,,*1E
$GPGSV,3,1,09,01,05,165,00,03,47,177,00,09,04,046,00,11,28,281,00*7B
$GPGSV,3,2,09,14,33,128,00,18,24,054,00,19,72,225,00,22,57,070,00*7C
$GPGSV,3,3,09,28,15,327,00*48
$GPGLL,,,,,,V,N*64
$GPBOD,,T,,M,,*47
$PGRME,,M,,M,,M*00
$PGRMZ,,f,1*29
$PGRMM,WGS 84*06
$GPRTE,1,1,c,*37
$GPRMC,,V,,,,,,,110207,3.7,E,N*39
$GPRMB,V,,,,,,,,,,,,A,N*13
$GPGGA,,,,,,0,00,,,M,,M,,*66
$GPGSA,A,1,,,,,,,,,,,,,,,*1E
$GPGSV,3,1,09,01,05,165,00,03,47,177,00,09,04,046,00,11,28,281,00*7B
$GPGSV,3,2,09,14,33,128,00,18,24,054,00,19,72,225,00,22,57,070,00*7C
$GPGSV,3,3,09,28,15,327,00*48
$GPGLL,,,,,,V,N*64
$GPBOD,,T,,M,,*47
To co się wyświetliło zwie się NMEA 0183. To co tu widzicie nie zawiera współżędnych geograficznych gdyż odbiornik znajduje się w budynku.
Add comment luty 11, 2007
Web 2.0 … The Machine is Us/ing Us
Świetny klip na YouTube. W prosty, zrozumiały i co więcej ciekawy sposób przedstawia założenia Web 2.0.
Filmik dostępny jest pod tym adresem.
Add comment luty 7, 2007
Vedi Vidi Vici Gentoo
Wreszcie znalazłem trochę czasu aby zainstalować Gentoo. I bardzo się cieszę, że tak się stało. Ale po kolei.
Na pierwszy ogień poszedł prawie dwuletni blaszak. W jego wnętrznościach można znaleśc Pentium 4 3.00GHz (Prescott); 512MB DDR RAM; 200GB HDD Seagate no i do tego jeszcze jakieś 256 gram kurzu mojej własnej produkcji. Korzystałem z przewodnika Szybkiej instalacji Gentoo. CFLAGS ustawiałem według zalecen ze strony gentoo-wiki.com, konktetniej ze strony Safe Cflags. Instalacja przebiegła bez większych problemów, obyło się bez utraty danych. Co nie znaczy, że bezproblemowo. Udało mi się skompilować kernel bez obsługi SATA co powodowało kernel panic. Później poszły poszukiwania właściwych modułów do obsługi drugiej z kart sieciowych i karty dzwiękowej. No i kilka minut filozoficznego zastanawiania się czym się różni kodowanie utf-8 (które nie chciało działać) od utf8 (które raczyło działać). No i w skrócie tak stałem się posiadaczem Gentoo na własnym dysku twardym.
Drugim etapem była instalacja KDE. Bardzo byłem ciekaw ile czasu może zając taka operacja. I się dowiedziałem – około 8 godzin. Trzeba jednak wspomniec, że to czas sciągania i instalacji nie tylko “gołego” KDE ale również wielu pakietów dodatkowych, w liczbie ponad 280, przykładowo Samba. Nie korzystałem także z ccache, które ponoć może przyśpieszyć proces kompilacji nawet kilkakrotnie.
Pierwsze wrażenia – jak to szybko działa! Po prostu. Spodziewałem się, że skompilowanie systemu na konkretny procesor i kernel na miarę może przyśpieszyć system o kilka procent. Myliłem się. Mam wrażenie, że uruchamianie systemu i aplikacji zabiera około połowę tego czasu co w SuSE 10.1. Tak więc system uruchamia się w 45 sekund licząc od załadowania jądra przez GRUBa do wpełni działającego KDE. Uruchomienie nowego okna Konquerora, Konsoli zajmuje ułamek sekundy, co w SuSE trwało ponad 3 sekundy.
Kolejną zaletą jest Portage czyli system zarządzania pakietami. Jeśli ma się dostęp do internetu to pozwala on zapomnieć o całym RPM-hell. Po prostu pisze się nazwę programu poprzedzoną słowem “emerge” i po chwili oczekiwań na naszym dysku ląduje program gotowy do użytku, zoptymalizowany dla naszego procesora. Bez godzin zabawy rodem z kiepskich przygodówek (czyli: aby zainstalować A muszę mieć B i C ale aby zainstlować B muszę mieć D i E ale…). Koniec z recznym dobieraniem pakietów do posiadanego procesora(to robi za nas zmienna ACCEPT_KEYWORDS). Koniec z wpisywaniem ./configure –help aby zobaczyć z jakimi dodatkowymi opcjami można skompilowac (to dzięki zmiennej USE). Programy mogą być pobierane z internetu w tle i kompilowane wielowątkowo (odpowiednio FEATURES=”parallel-fetch” oraz MAKEOPTS=”-j3″). Ogólnie portage co całkiem przyjemny kawałek kodu napisany w jeszcze przyjemniejszym języku(Python).
Jest jeszcze coś czego nie spostrzega się od razu. Mianowicie zdobywa się praktyczną wiedzę o działaniu systemu. W systemie praktycznie nie ma pakietów konfiguracyjnych, więc niemal wszystko trzeba wpisać ręcznie korzystając z “ulubionego edytora”. Nie jest to może to o czym marzy przeciętny użytkownik, ale już po kilku dniach zmienia się podejście do konfiguracji. Jak to się kiedyś mawiało Cała władza w ręce admina!. Miło jest wiedzieć co i jak w systemie piszczy.
Add comment wrzesień 11, 2006